Polacy stanowią ponad połowę wszystkich mieszkańców brzegów Bałtyku i aż 40% gleb uprawnych bałtyckiej zlewni znajduje się na naszym terytorium. Nie da się jednak liczbą mieszkańców w pełni uzasadnić polskiego wkładu w trucie Bałtyku. Co roku 222 000 ton azotu (33%) oraz 40% fosforu, 22% materii organicznej i dodajmy jeszcze do tego największy ładunek metali ciężkich! Niemal 2/3 trującego ładunku niosą wody Wisły, 25% Odry i około 10% rzeki wybrzeża i ścieki z przybrzeżnych miast. 1/3 ścieków jest spuszczana do rzek bez żadnego oczyszczenia, a dalszych 33% jest poddawanych jedynie oczyszczeniu mechanicznemu. Wzdłuż wybrzeża 111 oczyszczalni jest w trakcie budowy w głównych miastach i uzdrowiskach. Skończenie ich budowy wyraźnie poprawi jakość plaż, ale zmniejszy dopływ biogenów z terytorium Polski nie więcej, niż o 5-6%.
Wyraźna poprawa nie nastąpi, dopóki nie będzie kompleksowego systemu oczyszczenia wody w całej Polsce. Przewiduje się, że w najbliższych latach będzie o 50 % mniej ścieków nieoczyszczonych. W tym czasie również powinno się ograniczyć stosowanie nawozów mineralnych, zwłaszcza w pylistej postaci, które łatwo ulegają wywiewaniu z pól do wody. W ten sposób forma nawozów używanych w środkowej Polsce może wpłynąć na wody Bałtyku. Również niska cena wody utrzymująca się przez wiele lat spowodowała, że marnotrawiono ją w przemyśle, a nieszczelne instalacje czy cieknące krany nie są ciągle jeszcze czymś rzadkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz